Nasze koty

Audi

Na początku życia nie było jednak ani arystokracji, ani spokoju. Była stacja benzynowa przy autostradzie, huk samochodów i maleńka, przerażona kulka futra pod samochodem marki Audi. Stamtąd jej imię. Złapana cudem. Ocalona przypadkiem. Została — już na zawsze.

Audi jest zdrowa. Po prostu… nie jest kotką do adopcji.
Nie dlatego, że nie kocha. Kocha — ale po swojemu. Jest przytulaską z dystansem, cicha, delikatna, czasem pozwala pomiziać ucho (co traktujemy jak najwyższe odznaczenie państwowe). Jednak dobrze czuje się tylko tutaj — u siebie, u nas.

I dlatego istnieje wirtualna adopcja.

To nie jest gest „na chwilę”. To obietnica spokojnej starości. Miski pełnej, gdy zgłodnieje. Ciepłego miejsca, gdy chce spać. Leczenia, jeśli kiedyś będzie potrzebne. Życia godnego, bez hałasu autostrady, bez strachu — po jejniemu.

Może gdzieś jest ktoś, kto lubi koty.
Może ktoś lubi samochody.
A może ktoś po prostu zrozumie Audi.

Wirtualna adopcja = jej spokój.